Spotkanie z dr Krzemienieckim PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 02 stycznia 2009 16:54
Kolejne spotkanie krakowskich Amazonek z dr Krzysztofem Krzemienieckim upłynęło (jak zawsze) w szalenie sympatycznej atmosferze. Oprócz olbrzymiej wiedzy i wielkiego poczucia humoru dr Krzemieniecki ma rzadko spotykany dar umiejętności rozmowy z pacjentkami „normalnym” językiem, zrozumiałym dla zwykłego zjadacza chleba, mimo iż opowiada o najnowszych zdobyczach z zakresu onkologii.
05.01.2009_009

Dwa tygodnie temu dr Krzemieniecki wrócił z San Antonio w USA, gdzie uczestniczył w konferencji onkologów z całego świata. San Antonio leży przy granicy USA z Meksykiem, stąd też mieszanka kultury amerykańskiej i meksykańskiej. Ten konglomerat spotykany jest tam wszędzie, od języka, po stroje aż do potraw.
Niedaleko San Antonio leżą miasteczka Panna Maria i Częstochowa (ta jest niezłą zagwozdką językową do wymówienia dla miejscowych), założone przez pierwszych na tym terenie misjonarzy katolickich, jak same nazwy wskazują – rodem z Polski. Obecnie w tym rejonie USA – 80% mieszkańców to potomkowie Polaków.

W ciagu czterech dni konferencji odbyło się ponad 1000 wystąpień onkologów. Najważniejsze kwestie tam podnoszone, a dotyczące raka piersi to:

1. w uzupełniającym leczeniu raka piersi hormonozależnego istnieje wyraźna tendencja do zmiany schematu leczenia.
Wielu onkologów postuluje sekwencyjne leczenie skojarzone. Polega to na tym, że po 2-3 latach uzupełniającego leczenia Tamoksifenem (którego zalet i skuteczności nie negowano), proponuje się zmianę tego leku na inhibitory aromatazy na okres kolejnych 2-3 lat.
Ten schemat leczenia sekwencyjnego stosuje i zaleca 70% onkologów w USA, 50% w Japonii i 40% w Unii Europejskiej.
Stąd propozycja dr Krzemienieckiego, aby kobiety, które od 2-3 lat zażywają Tamoksifen, porozmawiały z lekarzem prowadzącym o ewentualnym przejściu na kolejne 2-3 lata na Femarę lub Arimidex. Warunek – kobiety te muszą być w okresie menopauzy. U kobiet miesiączkujących zastosowanie inhibitorów aromatazy może przynieść więcej szkody niż korzyści. Kobiety, które nie miesiączkują po chemioterapii (więc nie wiadomo, czy jest to w tym momencie stan trwały czy odwracalny), powinny zrobić badanie na poziom estradiolu. Jeśli wynik jest „niziutki” (menopauzalny), to jest wskazanie do tego systemu leczenia. Badania poziomu estradiolu w takim przypadku należy powtarzać co 4 miesiące.

2. rewolucją w onkologii nazwano zalecane ustalanie profilu genetycznego każdej pacjentki z rakiem piersi. Ustalono, że są co najmniej 4 typy raka piersi genetycznego. genetycznego tym zakresie skupiono się na pacjentkach z rakiem piersi potrójnie ujemnych (ER-, PGR-, HER2-). Lekarze nie wiedzieli dlaczego te pacjentki nie odpowiadają na leczenie. Choroba jest wtedy trudna do sterowania. Podjęto bloczki parafinowe bardzo wielu pacjentek potrójnie ujemnych do badań klinicznych i w efekcie są już pierwsze pomysły w tym zakresie: po pierwsze ustalono, że te pacjentki dobrze reagują na znaną od dawna Cisplatynę. Skuteczny okazał się również Avastin z Taxolem.
Rozpoczęto bardzo wiele nowych badań klinicznych nad lekami dla potrójnie ujemnych.

3. w zakresie diagnostyki raka piersi przed operacją:
w USA 80% kobiet z rakiem piersi jest leczona chirurgicznie poprzez operacje oszczędzające. Amerykanie wymyślili, że trzeba dążyć do zapobiegania obrzękom limfatycznym ręki o stronie operowanej poprzez oszczędzenie dołu pachowego, czyli usuwanie jedynie węzła chłonnego wartowniczego (zazwyczaj są to 2-3 węzły), aby nie upośledzać sprawności kończyny. Jeśli „wartownik” jest czysty – reszty węzłów się nie rusza. Wymaga to jednak kosztownego sprzętu i preparatów do diagnostyki tychże węzłów (odszukania i oznaczenia wartownika).
Aby odszukać wartownika konieczne są wysoko specjalistyczne aparaty USG ze specjalnymi głowicami oraz środki do oznaczania: błękit metylenowy (wstrzykuje się go w dół pachowy, barwi on wartownika na niebiesko) lub kontrast radioaktywny po wstrzyknięciu którego wykonuje się skopię (zdjęcie RTG) i zaznacza chirurgowi flamastrem na skórze miejsce cięcia.

Ocena dołu pachowego jest bardzo istotna sprawą w procesie diagnostycznym. Badania na bardzo dużej grupie pacjentek wykazały 80% zgodności obrazu USG i wyniku biopsji. Aby podnieść ten wynik ustalono, iż należy do diagnostyki przedoperacyjnej włączać w większym zakresie rezonans magnetyczny piersi. Badanie trwa do kilkudziesięciu minut, jest dokładniejsze niż tomografia, zdało egzamin przy diagnostyce raka piersi. Badanie to, jest bardzo dobre dla pacjentek po rekonstrukcji, a tu (jak twierdzi stanowczo dr Krzemieniecki) – mammografia nie wchodzi w grę!)
W USA rezonans magnetyczny jest już powszechnie stosowany do ostatecznej diagnostyki raka piersi. Rezonans pokazuje więcej niż inne metody diagnostyczne. Wielokrotnie zdarzało się, iż u pacjentki ze stwierdzonym w USG lub w mammografii guzkiem w piersi, przygotowywanej do operacji oszczędzającej, poddanej ostatecznej diagnostyce rezonansem magnetycznym wykrywano więcej guzków tzw. satelitarnych – tym samym zachodziła zmiana decyzji co do rodzaju zabiegu. Konieczna była mastektomia.
Rezonans magnetyczny lepiej ocenia topografię guza. Niestety, ani u nas ani w USA rezonans magnetyczny nadal nie jest wpisany na listę badań rutynowych.

W marcu 2009 roku, w Szwajcarii odbędzie się tygodniowa konferencja najlepszych onkologów z całego świata (odbywa się co 2 lata), tematem której będzie uzupełniające leczenie raka piersi. Wnioski końcowe tych konferencji stają wytycznymi na kolejne 2 lata w zakresie standardów tego leczenia. Mamy obiecaną relację dr Krzemienieckiego po powrocie ze Szwajcarii.
05.01.2009_012

05.01.2009_013


Poprawiony: czwartek, 08 października 2009 09:30